niedziela, 12 lipca 2015

Prolog

3 miesiące wcześniej 
 
Usiadłam na plastikowym krzesełku z kawą parującą z kubka. Jest już moją czwartą, jednak dalej nie dała mi upragnionego ukojenia. Oparłam się o siedzenie i poczułam nieprzyjemny zapach szpitala. Oddychałam tym powietrzem od kilku godzin. Nienawidzę szpitali. Niosą one za sobą tylko śmierć. To niepisana zasada. Przecież nie ma osoby, która na słowo szpital choćby się uśmiechnęła. Nikt kto tu wszedł i nikt kto stąd wyszedł nie był szczęśliwy. Czuję jak moje włosy i ubrania pachną śmiercią. Sama na pewno wyglądam, jakbym czekała w kolejce do piekła. W końcu je dzisiaj przeżyłam. Wróciłam do domu, nie, do jego ruin. 19 lat mojego życia spłonęło wraz z wspomnieniami. Na miejscu zastałam strażaków, którzy ratowali coś czego nie było; policjantów którzy starali się mnie uspokoić. Z podjazdu wyjechała karetka z poważnie poparzonymi rodzicami, a oni chcieli żebym się uspokoiła? To nie było możliwe, ponieważ cholera, to że dom płonął było moją winą i tylko moją. No bo jak inaczej wszystko wytłumaczyć? Zawiodłam rodziców i zostałam za to ukarana.
Pielęgniarka podała mi kolejny zastrzyk uspokajający, ponieważ policjant siedzący obok mnie uważał, że straciłam rozum. Bardzo możliwe, ale czy oni sądzą, że jakieś badziewie w płynie potrafi naprawić złamaną duszę?
- Wszystko będzie dobrze - powiedziała pielęgniarka po czym okryła moje trzęsące się ciało kocem.
Bądżmy jednak szczerzy. Będzie dobrze mówią tylko osoby, które wiedzą, że stanie się dokładnie na odwrót.
Siedziałam nieruchomo przez kilka godzin. W moich żyłach płynęła kofeina płynęła kofeina, mieszając się z dziwnym specyfikiem, dzięki której potrafiłam jeszcze funkcjonować.
Jednak ..... nie na długo. Moje ręce coraz bardziej się trzęsły. Czułam jak głowę powoli rozdziera przerażający ból spowodowany emocjami, których nie potrafiłam powstrzymać.  Poczucie winy osiadło na moim sercu i nie chciało się stamtąd wydostać. To właśnie ono będzie mnie dręczyło do końca życia.
Z sali wyszedł lekarz. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. Wstałam gwałtownie, nie przejmując się tym, że wylałam kawę na podłogę. Przez usta doktora przeszły dwa słowa, wyszeptane jak modlitwa.
- Nie żyją.
To wystarczyło. Te dwa słowa zniszczyły mnie na zawsze.
 Po policzkach zaczęły spływać gorące łzy bólu i nienawiści. Nie starałam się nawet ukryć  uczuć. Wydałam z siebie krzyk, szarpiąc za włosy na głowie. Nie potrafiłam poradzić sobie z narastającym smutkiem. To tak, jakby czarna fala zalewała każdy zakątek mojego umysłu. Zapragnęłam umrzeć, ponieważ sytuacja przekroczyła próg psychicznej wytrzymałości.
Czyjeś ramiona otuliły moje ciało szepcząc,jak bardzo im przykro. Mi też było przykro, ponieważ to nie ja umarłam. To mnie powinni opłakiwać, to mój pogrzeb powinni przygotowywać.
Jedyne o co teraz prosiłam, to żeby wszystkie uczucia zniknęły. Chciałam tylko, aby ból odszedł i zabrał swoją przyjaciółkę śmierć.
Nagle wszystko się zatrzymało. Nieznana mi wcześniej czerń otuliła moje ciało czarnym płaszczem. Wyszeptałam ciche przepraszam, zanim moja dusza odeszła. Serce pękło na milion kawałków, których nie dało się już posklejać. Moje drobne ciało wpadło w otchłań, z której nie było ratunku.

Aktualnie 
Nazywając mnie suką będziesz miał całkowitą rację. Tylko tak można mówić o dziewczynie, która została wyprana z uczuć. Nie potrafiłam pozbierać się po śmierci rodziców. Zamieszkałam w domu mojego przyjaciela geja i przyjaciółki zdziry. Tylko dzięki nim jeszcze żyję. Są jedynymi osobami, którzy nie oceniają mnie, nie pocieszają. Wiedzą jaka jest prawda i pomagają mi przez nią przejść. Wiele razy powstrzymali mnie od samobójstwa, prosząc abym walczyła. Ja jednak zawszę ich zawodzę. Nie potrafię oprzeć się demonom, które wchodzą w najdalsze zakamarki mojej duszy. Nieznane mi głosy niszczą szwy, dzięki którym nie krwawiłam. One powiększają rany, ponieważ łakną mojego cierpienia. To kara za błędy jakie popełniłam. Nauczka za śmierć, do której doprowadziłam. Wiem, że teraz muszę z tym żyć.
Psycholog stwierdził u mnie napady lękowe. Mogę powiedzieć, że ten człowiek nic nie wie, jednak ma rację. To właśnie one niszczą mnie nocą. Są gorsze niż koszmary, gorsze niż horrory oglądane w nocy, gorsze niż głosy w twojej głowie, ponieważ są prawdziwe. Przez cały dzień uśmiechasz się. Możesz wtedy udawać, że nie masz uczuć, ale w nocy ból jest zbyt silny. Poddajesz mu się.
Jeśli mnie rozumiesz, to wiedz, że mi przykro. Słyszałam, jak mówią o nas, o tych, co wybrali ból. Jesteśmy skazani. Skazani na wieczną samotność.


Proszę o zostawienie komentarza. Wasze wsparcie wiele dla mnie znaczy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz