czwartek, 7 stycznia 2016

Rozdział 3 Wspomnienia

 Weszłam do swojego pokoju, po raz kolejny mu się przyglądając. Dwa małe okna były zasłonięte czarnymi roletami. Ściany miały biały kolor, tak samo jak łóżko. W rogu stało brązowe biurko, zawalone różnymi kartkami. Wisiała nad nim półka zapełniona starymi książkami. Obok szafki nocnej stało wciąż nierozpakowane pudło z rzeczami, które zachowały się po pożarze. Wciąż nie miałam siły tam zajrzeć. Miałam również niedużą garderobę i własną łazienkę. Moi przyjaciele byli bogaci, czego nigdy nie rozumiałam. Poznałam ich w ostatniej klasie liceum. Byli nowymi, a ja przewodniczącą szkoły. Moim obowiązkiem było oprowadzenie ich po niej oraz zapoznane z najważniejszymi informacjami. Okazało się, że wcale nie zachowywali się tak żle, na jakich wyglądali. Na początku ich tatuaże i kolczyki odstraszyły mnie. Byłam tylko cichą, zamkniętą w sobie dziewczynką. To właśnie oni odkryli moją prawdziwą, buntowniczą stronę. To dzięki nim postanowiłam wyjść z skorupy. Nie chowałam się już więcej za książkami. O dziwo to oni okazali się tymi, którzy zostali ze mną w potrzebie. Nie mój były chłopak John, nie była przyjaciółka Lucy. Z resztą, czy mogę ich tak nazwać, kiedy nigdy nie byli prawdziwi? Czasami wydaje mi się, że tylko istnieli, stali koło mnie, ale nigdy nie wkraczali do mojego życia. Spędzaliśmy razem czas, przyjażniliśmy się, jednak ja nie znałam ich, a oni mnie. Byliśmy różni, wyglądając tak samo. Byłam jedną z tych idealnych, licealnych dziewczyn. Bogata, mądra i ładna. Chłopacy codziennie zapraszali mnie na randki, nie zważając na mojego chłopaka. Któremu to wogóle nie przeszkadzało, teraz już wiem czemu. W końcu musiał kiedyś znależć czas, aby pieprzyć się z Lucy.
Na myśl o wszystkich wspomnieniach, w moich oczach pojawiły się łzy. Gdyby nie Kate i Max, nie wiem, gdzie teraz bym wylądowała. Obawiam się, że już bym nie żyła. Moje życie powoli by się kończyło. Jednak Bóg nie zesłał mi ich, aby umarła. Każdego dnia są dla mnie opoką i zawdzięczam im moje życie.
 Przez moje ciało przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Postanowiłam przebrać się w coś cieplejszego. Ubrałam się w szare dresy, a bluzę Maxa zostawiłam. Na stopy włożyłam grube skarpety, włosy związałam w warkocza. Było bardzo wcześnie, a ja nie miałam co robić. Powinnam iść studia, jednak na razie nie byłam gotowa i nie wydaje mi się, że kiedykolwiek będę. Nigdy nie marzyłam o tym, by zostać prawnikiem. Od zawsze rodzice wpajali we mnie wszystko,a  ja nie miałam własnego zdania. Dlatego nie wiem, co bym chciała robić w życiu. Przez ostatnie miesiące siedziałam tutaj, czasami wychodząc do ogrodu. Oglądałam nudne programy telewizyjne wraz z przyjaciółmi lub czytałam książki. Czasami jednak Kate i Max wychodzili z domu. Oni również nie chodzą na studia, podobno gdzieś pracują. Mimo wszystko, nigdy nie powiedzieli mi gdzie. Wydaje mi się, że musi to być dobra praca, skoro zarabiają miliony. Nie wiem również nic o ich rodzinie. Nie wiem jak się poznali. Nie wiem jak to się stało, że mieszkają razem. Mimo wszystko, nie chcę ich o to pytać. Oni nie zadają pytań, więc ja również nie będę.
 Postanowiłam w końcu poczytać książkę. Przeszłam po miękkim, białym dywanie do mojej półki. Wybrałam pierwszą książkę z brzega.  Miała tytuł "powód by oddychać". Jestem pewna, że już ją czytałam. Mimo wszystko, na pewno była bardzo ciekawa i no cóż ... smutna. Zauważyłam to po pomarszczonych kartkach od moich łez. Usiadłam ponownie na łóżku, zagrzebując się w miękką kołdrę. Otworzyłam pierwszą stronę, a po moim ciele przeszedł dreszcz przyjemności. Książki są częścią mojego życia, bez której zapomniałabym czym są uczucia. Bo właśnie o tym przypominają mi opowieści różnych bohaterów. Mówią o miłości, o krzywdzie, o zdradzie, o problemach, o szczęściu.  Uczą mnie na nowo, jak to jest się szczerze uśmiechać.
 Po dwóch godzinach ktoś zapukał do moich drzwi. Skrzywiłam się, ponieważ musiałam oderwać się od książki. Już rozumiem, dlaczego skojarzyło mi się z  nią tak wiele uczuć. Jest to jedna z najlepiej napisanych i najbardziej emocjonalnych książek, jakie przeczytałam.
- Proszę - powiedziałam cicho, zakładając za ucho kosmyk włosów, który wypadł z warkocza.
Zza drzwi wyjrzała głowa Maxa.
- Chciałem tylko powiedzieć, że obiad jest już na stole. Wiem, że nic nie jadłaś więc ... - na czole chłopaka powstała mała zmarszczka. - Płakałaś?
Max znalazł się obok mnie, delikatnie dotykając mojej dłoni. Przez moje ciało przeszedł ledwie wyczuwalny dreszcz.
- Co się stało? Czy ktoś ci coś powiedział?
- Nie, ja tylko .. em .. czytałam - odpowiedziałam, podnosząc do góry książkę z szarą okładką.
- Och, całe szczęście - na twarz Maxa ponownie wstąpił uśmiech, który tak bardzo kochałam. Widziałam, jak wiele zmartwień przynoszę jemu i Katy. Nie chcą tego pokazywać, jednak wiem, że nie śpią w nocy oraz ciągle się o mnie boją. Tak bardzo się troszczą, a ja nic nie mogę im dać w zamian.
- Dziękuję ci .. za wczoraj ..   i ogólnie - zaczęłam się jąkać, zaginając róg kartki.
- Och kochanie - w oczach chłopaka pojawiła się iskra - Nie musisz mi dziękować. A teraz zapraszm do stołu, wszyscy na ciebie czekamy.
Usta chłopaka dotknęły mojego czoła, po czym zostałam sama. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz